Kary dla sklepów internetowych za brak regulaminu zgodnego z prawem żywnościowym

0
5
Rate this post

Z tej publikacji dowiesz się:

Dlaczego regulamin sklepu z żywnością to nie ozdoba, lecz tarcza ochronna

Regulamin jako fundament bezpiecznej sprzedaży żywności online

Regulamin sklepu internetowego z żywnością jest czymś znacznie więcej niż dokumentem dodanym „bo wszyscy tak mają”. Dla organów kontrolnych to pierwszy sygnał, czy przedsiębiorca poważnie traktuje prawo żywnościowe, prawa konsumenta i swoją odpowiedzialność za bezpieczeństwo produktów. Brak regulaminu lub posługiwanie się wzorem z przypadku budzi od razu czujność inspektora – podobnie jak kuchnia w restauracji, w której nikt nie ma fartucha.

Sprzedaż żywności przez internet łączy ze sobą kilka obszarów prawa: żywność, e‑commerce, ochronę konsumentów, reklamy i praktyki rynkowe. Regulamin jest miejscem, w którym te obszary stykają się w sposób widoczny dla klienta i dla organu nadzoru. To właśnie w regulaminie powinny znaleźć się zasady odpowiedzialności za jakość produktów, warunki dostawy, procedury reklamacyjne, a także odniesienia do sposobu prezentowania informacji o żywności.

Jeżeli regulamin jest kompletny i przemyślany, działa jak tarcza ochronna w trakcie kontroli. Przedsiębiorca może pokazać, że ma uporządkowane procedury, przewidział typowe sytuacje problemowe i uregulował je w zgodzie z prawem. Gdy regulaminu brakuje lub zawiera klauzule sprzeczne z przepisami, staje się dowodem przeciwko przedsiębiorcy. To na podstawie tego dokumentu inspektor będzie oceniać, czy sklep działa uczciwie i zgodnie z prawem żywnościowym.

Regulamin jako dowód stosowania prawa żywnościowego i konsumenckiego

Regulamin sklepu z żywnością jest jednym z najłatwiej dostępnych materiałów dowodowych dla inspektora. Nie wymaga żądania dostępu ani zapowiedzi – wszystko jest publicznie widoczne na stronie. Z perspektywy urzędnika to idealny punkt wyjścia do oceny, czy przedsiębiorca:

  • wywiązuje się z obowiązków informacyjnych wobec konsumenta,
  • zapewnia bezpieczne warunki przechowywania i transportu żywności,
  • ma uczciwe i zgodne z prawem procedury reklamacyjne,
  • nie próbuje „zrzekać się” odpowiedzialności za produkt niebezpieczny.

Regulamin nie zastąpi oczywiście konkretnych etykiet czy opisów produktów, ale pokazuje, jak sklep podchodzi do standardów. Jeżeli przedsiębiorca przewidział w regulaminie np. postępowanie z reklamacjami dotyczącymi produktów nieświeżych lub z uszkodzonym opakowaniem, organ nadzoru ma podstawę, by uznać, że ryzyko zostało przemyślane. Gdy takich zapisów brak, inspektor może dojść do wniosku, że skala zaniedbań jest większa niż tylko w zakresie dokumentacji.

Historia z praktyki: regulamin „ściągnięty z internetu” jako problem

W małym sklepie internetowym sprzedającym domowe przetwory właściciel skorzystał z darmowego wzoru regulaminu znalezionego w sieci. Dokument był przygotowany dla sklepu z odzieżą – bez jednego słowa o warunkach przechowywania, jakości produktów szybko psujących się czy szczególnych zasadach reklamacji żywności. Kontrola rozpoczęła się od analizy strony i regulaminu. Inspektor od razu zauważył, że brakuje odniesień do bezpieczeństwa żywności i odpowiedzialności za jakość produktów. Regulamin zawierał też klauzulę, że „sprzedawca nie odpowiada za wady towaru po wydaniu go przewoźnikowi”.

W efekcie sklep został ukarany nie tylko za niewłaściwe oznakowanie części produktów, lecz także za stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych i klauzul niedozwolonych. Regulamin, który miał „załatwić temat”, stał się jednym z głównych dowodów na lekceważenie obowiązków.

Jak brak regulaminu wpływa na ocenę ryzyka przez inspektora

Inspektorzy Sanepidu, IJHARS czy Inspekcji Handlowej stosują podejście oparte na ocenie ryzyka. W uproszczeniu: im więcej przesłanek wskazuje na chaos i brak kontroli, tym wyższe ryzyko naruszeń. Brak regulaminu lub regulamin niezgodny z prawem żywnościowym jest jedną z takich przesłanek. Organ może przyjąć, że przedsiębiorca:

  • nie zna lub ignoruje podstawowe obowiązki prawne,
  • nie ma wdrożonych spójnych procedur (np. przyjmowania reklamacji jakościowych),
  • może również zaniedbywać inne aspekty bezpieczeństwa żywności, niewidoczne na pierwszy rzut oka.

W konsekwencji kontrola może być bardziej szczegółowa, częściej powtarzana, a organ chętniej sięgnie po surowsze kary administracyjne. W skrajnych przypadkach brak regulaminu lub posługiwanie się dokumentem rażąco sprzecznym z przepisami może być jednym z elementów uzasadniających czasowe wstrzymanie działalności w zakresie sprzedaży określonych produktów.

Podstawy prawne – z jakich przepisów „wyłania się” obowiązek regulaminu

Kluczowe akty prawne regulujące sprzedaż żywności online

Obowiązek przygotowania regulaminu sklepu internetowego z żywnością nie wynika z jednego zdania w jednej ustawie. Tworzą go wspólnie różne akty prawne, które nakładają na przedsiębiorcę obowiązki informacyjne, organizacyjne i odpowiedzialnościowe. Do najważniejszych należą:

  • Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia – określa zasady wprowadzania do obrotu żywności bezpiecznej dla zdrowia i życia konsumenta, w tym obowiązki podmiotów działających na rynku spożywczym.
  • Rozporządzenie (WE) nr 178/2002 – ogólne zasady prawa żywnościowego w UE, w tym odpowiedzialność podmiotów za bezpieczeństwo żywności, zasada ostrożności, śledzenia drogi produktu.
  • Rozporządzenie (WE) nr 852/2004 – higiena środków spożywczych, procedury HACCP i ogólne wymogi dla przedsiębiorstw spożywczych.
  • Rozporządzenie (UE) nr 1169/2011 – przekazywanie konsumentom informacji na temat żywności, w tym obowiązek podawania danych o składzie, alergenach, terminie przydatności, warunkach przechowywania.
  • Ustawa o prawach konsumenta – szczegółowo reguluje umowy zawierane na odległość, w tym obowiązek poinformowania konsumenta o cechach towaru, cenie, prawie odstąpienia, reklamacjach.
  • Kodeks cywilny – w zakresie rękojmi za wady, odpowiedzialności sprzedawcy, skutków zawarcia umowy sprzedaży.
  • Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym – zakazuje wprowadzających w błąd działań i zaniechań informacyjnych, w tym także na stronie internetowej.

Regulamin sklepu internetowego z żywnością jest narzędziem, które ma „przetłumaczyć” te przepisy na konkretne zasady obowiązujące między sklepem a klientem. Dokument powinien więc odzwierciedlać zarówno prawo żywnościowe, jak i konsumenckie oraz cywilne. Jeżeli regulamin pomija któryś z istotnych obszarów, istnieje ryzyko, że organ nadzoru uzna to za naruszenie obowiązków informacyjnych lub stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych.

Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną – źródło obowiązku regulaminu

Bezpośrednim źródłem obowiązku posiadania regulaminu w e‑commerce jest ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE). Sprzedaż za pomocą serwisu internetowego jest co do zasady świadczeniem usług drogą elektroniczną, a ustawa nakazuje udostępnienie regulaminu określającego:

  • rodzaj i zakres świadczonych usług,
  • warunki ich świadczenia,
  • warunki zawierania i rozwiązywania umów,
  • tryb postępowania reklamacyjnego.

Organ nadzoru (np. UOKiK czy Inspekcja Handlowa) może zakwestionować brak regulaminu jako naruszenie UŚUDE, ale w przypadku sklepów z żywnością sprawa jest szersza. Brak regulaminu powoduje, że wiele obowiązków wynikających z prawa żywnościowego i ustawy o prawach konsumenta nie ma swojej przejrzystej, udokumentowanej formy na stronie. To z kolei otwiera drogę do kar za naruszenie obowiązków informacyjnych i stosowanie nieuczciwych praktyk.

Powiązanie regulaminu z obowiązkami informacyjnymi o żywności

Rozporządzenie 1169/2011 oraz ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia nakładają na podmiot odpowiedzialny za informowanie o żywności szereg obowiązków. Przedsiębiorca prowadzący sklep internetowy jest zwykle tym podmiotem, który decyduje, jakie informacje o żywności trafiają do konsumenta przed zakupem. Regulamin sklepu jest jednym z miejsc, gdzie te obowiązki mogą zostać uporządkowane i „przełożone” na praktykę.

Regulamin może i powinien określać m.in.:

  • zasadę, że szczegółowe informacje o produkcie (skład, alergeny, termin przydatności, warunki przechowywania) znajdują się na karcie produktowej,
  • obowiązek sklepu do aktualizowania informacji zgodnie z etykietą producenta,
  • procedurę działania w razie stwierdzenia błędnych lub niepełnych danych (np. natychmiastowe wycofanie oferty ze strony),
  • zasady informowania klienta o ewentualnych akcjach wycofania produktu z rynku.

Jeżeli regulamin milczy na temat relacji między informacjami na stronie a faktyczną etykietą produktu, przy ewentualnym sporze lub kontroli przedsiębiorcy trudniej będzie wykazać, że dołożył należytej staranności. Organy nadzoru zwracają uwagę nie tylko na to, czy informacje są, ale też jak sklep zadbał o ich prawidłowość i aktualność.

Soft law, wytyczne i dobre praktyki

Oprócz „twardych” przepisów, na treść i ocenę regulaminu wpływają również wytyczne organów oraz tzw. dobre praktyki branżowe. UOKiK publikuje stanowiska dotyczące klauzul niedozwolonych w regulaminach sklepów internetowych, sposobu realizacji obowiązków informacyjnych oraz przykładów nieuczciwych praktyk rynkowych. Sanepid czy IJHARS wydają komunikaty dotyczące prezentowania informacji o produktach, zwłaszcza w zakresie oświadczeń zdrowotnych i żywieniowych.

Regulamin, który całkowicie ignoruje tego typu wytyczne, jest narażony na krytykę podczas kontroli. Z kolei dokument, w którym przedsiębiorca przewidział mechanizmy zgodne z dobrymi praktykami (np. proaktywną informację o akcjach wycofania produktów, przejrzyste procedury reklamacyjne dla żywności szybko psującej się), może być dla inspektora dowodem odpowiedzialnego podejścia. To nierzadko wpływa na wymiar ewentualnych kar administracyjnych.

Kto kontroluje sklepy internetowe z żywnością i za co może ukarać

Podział kompetencji organów nadzoru

Sklep internetowy z żywnością może być kontrolowany przez kilka różnych organów, z których każdy ma nieco inne zadania i „kąt patrzenia” na działalność przedsiębiorcy:

  • Państwowa Inspekcja Sanitarna (Sanepid) – koncentruje się na bezpieczeństwie żywności i zdrowiu publicznym. Sprawdza m.in. sposób przechowywania, transportu, warunki higieniczne, a w przypadku sprzedaży online – również prawidłowość informacji istotnych dla bezpieczeństwa (np. alergeny, termin przydatności).
  • Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno‑Spożywczych (IJHARS) – bada jakość handlową produktów spożywczych, zgodność z deklaracją producenta, oznakowanie, a także rzetelność informacji przekazywanych konsumentowi.
  • Inspekcja Handlowa – nadzoruje przestrzeganie praw konsumenta w obrocie detalicznym, w tym w sprzedaży na odległość. Sprawdza m.in. zgodność regulaminu z przepisami konsumenckimi, uczciwość informacji o cenach, zasadach reklamacji.
  • Prezes UOKiK – zajmuje się systemowo naruszeniami zbiorowych interesów konsumentów, w tym stosowaniem klauzul niedozwolonych, nieuczciwych praktyk rynkowych i niewypełnianiem obowiązków informacyjnych.

Regulamin sklepu jest interesujący dla każdego z tych organów, choć z różnych powodów. Dla Sanepidu może mieć znaczenie w zakresie odpowiedzialności za bezpieczeństwo żywności i procedur związanych z reklamacjami jakościowymi. Dla UOKiK – w zakresie klauzul niedozwolonych i obowiązków informacyjnych. Dla IJHARS – w kontekście rzetelności przekazywanych informacji o produktach. Stąd jeden błędny zapis w regulaminie może narazić sklep na równoległe działania kilku instytucji.

Zakres kontroli na stronie i w regulaminie

Podczas kontroli sklepu internetowego z żywnością organ nadzoru zwykle rozpoczyna od analizy publicznie dostępnych materiałów: strony głównej, podstron z ofertą, kart produktowych, bloga, mediów społecznościowych oraz regulaminu. Na tej podstawie sprawdza, czy:

  • klient otrzymuje wymagane informacje o produktach (np. o alergenach, składzie, warunkach przechowywania),
  • zasady sprzedaży, dostawy i reklamacji są zgodne z prawem,
  • nie pojawiają się oświadczenia zdrowotne lub żywieniowe bez podstawy prawnej,
  • regulamin nie zawiera klauzul niedozwolonych lub sprzecznych z prawem żywnościowym.

Przykładowe elementy regulaminu szczególnie interesujące dla organów to:

  • opis odpowiedzialności sklepu za jakość żywności i jej bezpieczeństwo,
  • procedury reklamacyjne dla produktów szybko psujących się,
  • zapisy dotyczące prawa odstąpienia od umowy w stosunku do żywności,
  • postanowienia dotyczące transportu i utrzymania łańcucha chłodniczego.

Konsekwencje braku lub wadliwego regulaminu

Brak regulaminu albo dokument oderwany od realiów prawa żywnościowego działa jak dziurawa tarcza – na pierwszy rzut oka coś jest, ale przy pierwszym „uderzeniu” ze strony organu nadzoru wszystko się rozsypuje. Skutki są zarówno finansowe, jak i wizerunkowe oraz organizacyjne.

Do najczęstszych konsekwencji należą:

  • kary pieniężne nakładane przez różne organy (Sanepid, IJHARS, Inspekcję Handlową, UOKiK),
  • nakaz zmiany praktyk – obejmujący m.in. konieczność modyfikacji regulaminu, strony produktowej, kampanii marketingowych,
  • obowiązek poinformowania konsumentów o naruszeniach, co jest szczególnie dotkliwe wizerunkowo,
  • wstrzymanie sprzedaży określonych produktów – np. do czasu usunięcia nieprawidłowości w oznakowaniu i informacji,
  • pozwy ze strony konsumentów – gdy regulamin ograniczał ich prawa lub wprowadzał w błąd w zakresie bezpieczeństwa żywności.

Zdarza się, że kontrola zaczyna się od pozornie drobnej uwagi inspektora co do jednego zapisu w regulaminie („Dlaczego wyłączacie rękojmię przy żywności?”), a kończy się szerokim postępowaniem w sprawie zbiorowego naruszenia interesów konsumentów i dotkliwą karą.

Wysokość kar a waga naruszenia

Choć różne organy mają odmienne „widełki” sankcji, łączy je jedno – wysokość kary zwykle rośnie, gdy naruszenie jest powiązane z ryzykiem dla zdrowia lub z systemowym wprowadzaniem w błąd konsumentów. Wadliwy regulamin często bywa tu jedynie punktem wyjścia.

Przy ustalaniu wysokości kary bierze się pod uwagę m.in.:

  • charakter naruszenia – czy to „tylko” braki informacyjne, czy np. świadome zatajanie istotnych cech żywności,
  • skalę działalności – duży sklep internetowy obsługujący tysiące zamówień miesięcznie zwykle liczy się z wyższą sankcją niż mały lokalny e‑sklep,
  • czas trwania naruszenia – od jak dawna obowiązuje wadliwy regulamin,
  • postawę przedsiębiorcy – czy współpracuje podczas kontroli, szybko wdraża zmiany, czy raczej „chowa głowę w piasek”.

Regulamin, który jasno pokazuje, że przedsiębiorca świadomie wdraża przepisy prawa żywnościowego i konsumenckiego, może stanowić argument na korzyść przy ustalaniu wymiaru sankcji. To trochę jak dziennik pokładowy – lepiej, żeby był prowadzony rzetelnie, niż żeby inspektor musiał się domyślać, jakie zasady tak naprawdę obowiązują w sklepie.

Opakowanie konopi z etykietą ostrzegawczą THC na fioletowym tle
Źródło: Pexels | Autor: Sadi Hockmuller

Jak prawo żywnościowe „wchodzi” do regulaminu – obowiązkowe elementy

Informacje o produktach – więcej niż ogólniki

Sklep internetowy z żywnością nie może poprzestać na zdaniu w stylu „szczegółowe informacje znajdują się na opakowaniu”. Dla konsumenta kupującego online opakowanie zobaczone dopiero po dostawie to za mało – komplet kluczowych danych musi być dostępny przed kliknięciem „kupuję”. Regulamin jest miejscem, gdzie te obowiązki informacyjne można zorganizować i wyjaśnić.

W regulaminie powinny się pojawić m.in. jasne zasady dotyczące:

  • zakresu danych na karcie produktu – wskazanie, że sklep udostępnia obowiązkowe informacje z etykiety, takie jak skład, alergeny, ilość netto, termin minimalnej trwałości lub data przydatności, warunki przechowywania oraz szczególne warunki użycia, jeśli są wymagane,
  • aktualności danych – opis, że sklep aktualizuje informacje na stronie przy każdej zmianie etykiety otrzymanej od producenta lub dostawcy,
  • ewentualnych różnic między partiami – np. zastrzeżenie, że z powodu zmiany partii skład może się minimalnie różnić, przy jednoczesnym zobowiązaniu do niezwłocznej aktualizacji danych i podawania informacji o zmianach,
  • informowania o alergenach – podkreślenie, że informacje o alergenach są prezentowane w sposób wyróżniony i czytelny na karcie produktu.

Jeżeli sklep sprzedaje produkty specjalnego przeznaczenia żywieniowego (np. żywność bezglutenową, dla niemowląt, żywność funkcjonalną), regulamin może dodatkowo wskazać, że oferta jest kierowana do określonych grup oraz że opis produktów opiera się na zatwierdzonych oświadczeniach żywieniowych i zdrowotnych.

Warunki dostawy a bezpieczeństwo produktu

Sprzedaż żywności to nie to samo co wysyłka książki. Warunki dostawy mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo produktu, a więc również na odpowiedzialność prawną sklepu. Regulamin powinien to odzwierciedlać nie w jednym zdaniu, lecz w kilku precyzyjnych zasadach.

W praktyce oznacza to opisanie m.in.:

  • form dostawy – z rozróżnieniem na produkty wymagające łańcucha chłodniczego i te, które mogą być transportowane w zwykłych warunkach,
  • czasów dostawy – tak, aby nie narażać żywności nietrwałej na zbyt długi transport, w tym np. wyłączenie dostaw na weekend dla niektórych kategorii,
  • sposobu zabezpieczenia produktów – np. stosowanie opakowań termoizolacyjnych, wkładów chłodzących, plomb,
  • zasad odbioru przesyłki – w tym obowiązku niezwłocznego włożenia produktów chłodzonych do lodówki, a mrożonych do zamrażarki,
  • postępowania przy uszkodzeniu opakowania – jasnej procedury, co robi klient, gdy widzi uszkodzoną paczkę lub produkt (zdjęcia, zgłoszenie do sklepu, ewentualna odmowa przyjęcia).

Dobrze napisany regulamin w tym obszarze pokazuje, że przedsiębiorca dba o łańcuch chłodniczy nie tylko w magazynie, ale i na ostatnim etapie – w drodze do konsumenta. W razie sporu, czy produkt zepsuł się „po drodze”, czy już w domu klienta, te zapisy bywają kluczowe.

Prawo odstąpienia od umowy przy żywności

Prawo odstąpienia od umowy przy zakupach na odległość to jedno z najczęściej omawianych zagadnień w regulaminach. W przypadku żywności wchodzi w grę ważny wyjątek: brak prawa odstąpienia w odniesieniu do towarów ulegających szybkiemu zepsuciu lub mających krótki termin przydatności do użycia.

Regulamin powinien więc:

  • wyraźnie wskazać, które kategorie produktów nie podlegają zwrotowi z uwagi na przepisy ustawy o prawach konsumenta,
  • uzasadnić ten wyjątek (np. względami bezpieczeństwa żywności i niemożnością ponownego wprowadzenia produktu do obrotu),
  • opisać wprost, że prawo odstąpienia przysługuje przy innych produktach, które nie spełniają przesłanek wyłączenia,
  • nie mieszać wyłączeń wynikających z ustawy z dodatkowymi „zastrzeżeniami sklepu” – takie dodatkowe ograniczenia mogą zostać uznane za klauzule niedozwolone.

Przykład z praktyki: sklep w regulaminie wyłączył prawo odstąpienia dla „wszelkich artykułów spożywczych”, choć sprzedawał również żywność trwałą, hermetycznie pakowaną. W efekcie narażał się nie tylko na reklamacje konsumentów, ale też na zarzut stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych i ryzyko kary od UOKiK.

Reklamacje jakościowe i bezpieczeństwo żywności

Żywność to specyficzna kategoria – wada produktu może oznaczać nie tylko niezadowolenie klienta, lecz realne zagrożenie dla zdrowia. Dlatego procedura reklamacyjna opisana w regulaminie musi być precyzyjna, szybka i uwzględniająca scenariusze „kryzysowe”.

W regulaminie warto przewidzieć m.in.:

  • odrębny tryb dla reklamacji dotyczących jakości i bezpieczeństwa (np. podejrzenie zepsucia, ciała obce w żywności, niezgodność z deklarowanym składem),
  • sposób dokumentowania wady – zdjęcia, opis, numer partii, data minimalnej trwałości, informacja o warunkach przechowywania u klienta,
  • terminy reakcji sklepu – krótsze niż ogólne terminy reklamacyjne, jeżeli zgłoszenie dotyczy bezpieczeństwa żywności,
  • procedurę postępowania z produktem – czy klient odsyła produkt, przechowuje go do czasu oględzin, czy też produkt jest niszczony, a sklep opiera się na dokumentacji zdjęciowej,
  • informację o możliwej współpracy z producentem lub dystrybutorem – w celu wyjaśnienia przyczyn wady i ewentualnego rozszerzenia działań na inne partie.

Inspektorzy przyglądają się, czy regulamin nie wprowadza sztucznych barier dla zgłaszania reklamacji żywności (np. bardzo krótkich terminów zgłoszenia, nieuzasadnionego przerzucania odpowiedzialności na klienta). Takie zapisy mogą zostać uznane zarówno za naruszenie praw konsumenta, jak i próby obejścia przepisów o bezpieczeństwie żywności.

Odpowiedzialność za treści marketingowe i oświadczenia zdrowotne

Regulamin sklepu z żywnością nie powinien ograniczać się wyłącznie do mechaniki zamówień. W dobie sprzedaży przez social media, newslettery i blogi produktowe pojawia się kolejne pole ryzyka – treści marketingowe, w tym oświadczenia zdrowotne i żywieniowe.

Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie w regulaminie (lub w powiązanym dokumencie polityki komunikacji) zasad, że:

  • wszelkie informacje o właściwościach zdrowotnych i żywieniowych produktów oparte są na obowiązujących przepisach, w szczególności na wykazie dozwolonych oświadczeń zdrowotnych,
  • sklep nie przypisuje produktom działania leczniczego ani zapobiegawczego wobec chorób, jeżeli przepisy tego nie dopuszczają,
  • opinie klientów i influencerów publikowane na stronie nie mogą zawierać twierdzeń sprzecznych z prawem żywnościowym – a w razie ich wystąpienia sklep zastrzega sobie prawo do ich moderowania lub usuwania,
  • sklep nie gwarantuje efektów zdrowotnych wynikających z konsumpcji produktów, jeśli takie zapewnienia nie mają oparcia w uznanych oświadczeniach.

Takie zapisy nie zwalniają z odpowiedzialności, ale pokazują, że przedsiębiorca świadomie zarządza ryzykiem informacyjnym. W razie postępowania łatwiej wykazać, że pojedyncza nieprawidłowa reklama była incydentem, a nie stałą praktyką „podkręcania” właściwości zdrowotnych żywności.

Typy naruszeń związanych z regulaminem – od braków formalnych po poważne nieuczciwe praktyki

Braki formalne – gdy regulamin jest, ale „na pół gwizdka”

Najłagodniejsza grupa naruszeń dotyczy sytuacji, gdy regulamin formalnie istnieje, ale nie spełnia wymogów ustawowych. To trochę jak instrukcja obsługi, która mówi tylko „włącz i używaj” – coś jest, ale nie pomaga ani klientowi, ani przedsiębiorcy.

Do typowych braków formalnych należą:

  • brak pełnych danych identyfikujących przedsiębiorcę (np. brak NIP, KRS/CEIDG, adresu siedziby),
  • niekompletna informacja o usługach świadczonych drogą elektroniczną – np. brak opisu konta klienta, newslettera, systemu opinii,
  • niejasny opis trybu zawarcia umowy – brak jednoznacznej informacji, w którym momencie dochodzi do zawarcia umowy sprzedaży żywności,
  • ogólnikowy tryb reklamacyjny – przepisany z „regulaminu ogólnego”, bez uwzględnienia specyfiki produktów spożywczych,
  • brak odwołania do wyjątków dotyczących żywności w prawie odstąpienia od umowy.

Takie uchybienia zwykle skutkują zaleceniem usunięcia naruszeń, a w niektórych przypadkach także karą administracyjną. Problem zaczyna się wtedy, gdy te „małe” błędy łączą się z poważniejszymi nieprawidłowościami w praktyce sklepu.

Klauzule niedozwolone – gdy regulamin próbuje „przepisać” ustawę po swojemu

Kolejnym poziomem są zapisy regulaminu, które wprost ograniczają ustawowe prawa konsumenta albo rozszerzają odpowiedzialność klienta w sposób sprzeczny z prawem. W przypadku żywności takie klauzule bywają szczególnie drażliwe, bo dotykają kwestii bezpieczeństwa i zdrowia.

Jako przykłady można wskazać postanowienia, które:

  • całkowicie wyłączają rękojmię przy sprzedaży żywności,
  • warunkują przyjęcie reklamacji przedstawieniem skomplikowanej dokumentacji, której przeciętny konsument nie jest w stanie przygotować (np. opinii niezależnego laboratorium),
  • przerzucają całą odpowiedzialność za łańcuch chłodniczy na konsumenta, choć to sklep wybiera firmę kurierską i sposób pakowania,
  • wyłączają odpowiedzialność za zgodność informacji na stronie z etykietą, mimo że to sklep decyduje, jakie treści publikuje na karcie produktu,
  • Niewłaściwe informowanie o prawie odstąpienia – subtelna manipulacja, która może słono kosztować

    Przy żywności granica między rzetelnym poinformowaniem o wyjątkach a „wygodnym zniechęcaniem” klienta bywa cienka. Inspektorzy szybko wychwytują sytuacje, w których regulamin niby powiela ustawę, ale w praktyce ogranicza wolność wyboru konsumenta.

    Do szczególnie ryzykownych postanowień należą takie, które:

  • rozszerzają wyjątek od prawa odstąpienia na kategorie produktów, które nie są szybko psujące się ani nie mają krótkiego terminu przydatności,
  • tworzą wrażenie, że żywność „co do zasady” nie podlega zwrotowi, a wyjątkiem są tylko pojedyncze przypadki,
  • uzależniają prawo odstąpienia od zachowania oryginalnego opakowania fabrycznego, nawet gdy nie jest to niezbędne do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania produktu,
  • straszą klienta odpowiedzialnością finansową za „jakiekolwiek” uszkodzenie opakowania zewnętrznego, bez rozróżnienia normalnego otwarcia od zniszczenia.

Przykład z kontroli: sklep z produktami „fit” twierdził w regulaminie, że z uwagi na „ryzyko sanitarne” nie przyjmuje zwrotów żadnych batonów białkowych ani kawy w zamkniętych opakowaniach. UOKiK zakwestionował takie zapisy jako naruszające ustawę o prawach konsumenta – a przedsiębiorca musiał nie tylko zmienić regulamin, ale też rozliczyć się z klientami, którym wcześniej odmówiono zwrotu.

Ukrywanie lub rozmywanie odpowiedzialności za bezpieczeństwo żywności

Niektóre regulaminy próbują „rozpłynąć” odpowiedzialność za bezpieczeństwo żywności w ogólnych sformułowaniach. Zdarzają się zapisy, które sugerują, że sklep jest jedynie pośrednikiem między producentem a klientem, a wszelkie roszczenia należy kierować do wytwórcy. Taka konstrukcja w branży spożywczej jest wyjątkowo ryzykowna.

Za problematyczne uznaje się zwłaszcza postanowienia, które:

  • przenoszą całą odpowiedzialność za produkt na producenta, mimo że sklep jest podmiotem wprowadzającym żywność do obrotu w kanale online,
  • ograniczają odpowiedzialność sklepu wyłącznie do zwrotu ceny, niezależnie od charakteru szkody (np. zatrucie pokarmowe),
  • uznają reklamację za bezzasadną z góry, kiedy klient nie jest w stanie zwrócić produktu, bo ten został spożyty,
  • warunkują rozpatrzenie zgłoszenia zagrożenia bezpieczeństwa przesłaniem „kompletnej” paczki w nienaruszonym stanie.

Jeśli ktoś zje produkt i trafi do lekarza z objawami zatrucia, to zużycie żywności nie może być argumentem do odrzucenia reklamacji. Inspekcje doskonale wiedzą, że w takich sytuacjach dowody wyglądają inaczej: dokumentacja medyczna, zdjęcia resztek produktu, opakowanie, numer serii. Regulamin, który ignoruje realia, może zostać oceniony jako próba zastraszenia klienta lub ograniczenia zgłaszania incydentów.

Nieuczciwe praktyki rynkowe „ukryte” w regulaminie

Czasem to nie pojedynczy zapis jest problemem, ale ogólny „duch” regulaminu: klient ma wrażenie, że wszystko jest ustawione tak, by raczej nie dochodził swoich praw. To sytuacja, w której prawo konsumenckie, prawo żywnościowe i ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym spotykają się w jednym punkcie.

Za praktyki szczególnie narażone na interwencję organów można uznać m.in.:

  • tworzenie mylnego wrażenia, że reklamacja dotycząca jakości żywności jest „łaską” sklepu, a nie ustawowym prawem,
  • odstraszające procedury reklamacyjne, np. krótkie, nieuzasadnione terminy zgłoszenia (24 godziny od dostawy) pod rygorem odrzucenia zgłoszenia,
  • zmuszanie klienta do rezygnacji z roszczeń w zamian za częściowy zwrot ceny lub kod rabatowy, opisane w regulaminie jak „standardowe zakończenie sporu”,
  • nieprecyzyjne zasady promocji dotyczących żywności (np. „gwarancja satysfakcji smakowej” bez jasnego trybu skorzystania), które w praktyce są interpretowane wyłącznie na korzyść sprzedawcy.

Jeżeli taki regulamin połączony jest z agresywną komunikacją marketingową – obietnicami „najwyższej jakości bez ryzyka” – ścieżka do zarzutu nieuczciwej praktyki rynkowej jest naprawdę krótka. Organy patrzą nie tylko na litery w regulaminie, ale też na to, jak są one stosowane w codziennych decyzjach obsługi klienta.

Naruszenia związane z informacją o produkcie a regulamin – dwa światy, które muszą się spotkać

Powszechny błąd sklepów z żywnością polega na sztucznym oddzieleniu regulaminu od treści na kartach produktów. Tymczasem to jedna całość: klient postrzega ofertę sklepu jako pakiet – opis + zdjęcia + regulamin. Jeżeli te elementy się „gryzą”, w razie kontroli trudno będzie się bronić.

Do typowych zderzeń między regulaminem a kartą produktu należą sytuacje, gdy:

  • regulamin mówi o aktualnych datach minimalnej trwałości, a na stronie brak informacji, że konsument otrzyma produkt z określonym minimalnym okresem przydatności (np. „co najmniej 7 dni”),
  • na karcie produktu brak pełnego składu, alergenów, warunków przechowywania, a regulamin deklaruje, że „wszelkie niezbędne informacje żywieniowe znajdują się w opisach produktów”,
  • regulamin opisuje zasady wymiany partii wadliwych, ale na stronie nie ma informacji, jak rozpoznać numer serii, gdzie go szukać i kiedy należy się zgłosić,
  • marketing mocno podbija właściwości zdrowotne („wspiera leczenie”, „pomaga w walce z…”) wbrew ostrożnemu tonowi regulaminu, który zastrzega zakaz przypisywania produktom działania leczniczego.

W takiej sytuacji przedsiębiorca często broni się, że „regulamin jest prawidłowy”, ale to nie wystarczy. Organy oceniają całą komunikację z klientem: jeżeli karta produktu obiecuje więcej niż dopuszcza prawo, a regulamin milczy lub wręcz próbuje się od tego odciąć, przedsiębiorca i tak poniesie odpowiedzialność.

Niewłaściwe powiązanie regulaminu z polityką prywatności i cookies

Na pierwszy rzut oka ochrona danych osobowych nie ma wiele wspólnego z prawem żywnościowym. W praktyce jednak sposób, w jaki sklep zbiera informacje o preferencjach żywieniowych, alergiach czy stanie zdrowia klientów, może stać się dodatkowym obszarem ryzyka.

Wątpliwości budzi zwłaszcza sytuacja, gdy:

  • regulamin odsyła do polityki prywatności, ale nie precyzuje, w jakim celu i w jakim zakresie dane związane z zamówieniami na żywność są przetwarzane,
  • sklep profiluje klientów na podstawie historii zakupów żywności (np. produktów bezglutenowych, bezlaktozowych, dietetycznych) i wykorzystuje te informacje w kampaniach marketingowych,
  • polityka cookies pozwala na zbieranie danych o preferencjach zdrowotnych bez wyraźnego, świadomego wyboru użytkownika.

Jeśli regulamin przewiduje np. program lojalnościowy dla osób na konkretnej diecie, a dokumenty RODO są zbyt ogólne, może to zostać odczytane jako niewystarczające zabezpieczenie wrażliwych informacji. Do gry wchodzi wtedy nie tylko UOKiK czy inspekcja sanitarna, lecz także organ ochrony danych osobowych.

Brak spójności między regulaminem a procedurami wewnętrznymi

Najmocniejsze regulaminy przegrywają z praktyką, jeśli obsługa klienta działa według „własnych zasad”. Organy w trakcie postępowań lub kontroli często proszą o wewnętrzne procedury reklamacyjne, instrukcje dla magazynu czy standardy komunikacji z klientem. Wtedy bardzo szybko wychodzi na jaw, czy regulamin faktycznie jest stosowany.

Ryzykowna jest sytuacja, gdy:

  • regulamin przewiduje szybkie ścieżki reagowania na zgłoszenia o zagrożeniu bezpieczeństwa, a w praktyce zgłoszenia trafiają do ogólnej skrzynki i czekają kilka dni,
  • regulamin zakłada staranną weryfikację łańcucha chłodniczego, a sklep nie ma żadnych procedur sprawdzania temperatur w transporcie ani kontroli opakowań termicznych,
  • regulamin zobowiązuje do współpracy z producentem w razie wady jakościowej, ale nie ma formalnych kanałów komunikacji z dostawcami.

Wbrew pozorom inspektorzy potrafią pytać magazynierów czy pracowników biura obsługi klienta o to, jak wygląda proces „od zgłoszenia do decyzji”. Jeżeli odpowiedzi nie pasują do treści regulaminu, pada pytanie: czy dokument to realny opis działalności, czy jedynie ładnie brzmiąca deklaracja?

Kary i konsekwencje dla sklepów internetowych za nieprawidłowy regulamin w branży spożywczej

Spektrum sankcji – od upomnienia do dotkliwej kary finansowej

Konsekwencje źle przygotowanego regulaminu nie zawsze oznaczają od razu wysokie kary pieniężne. Najczęściej zaczyna się od zaleceń pokontrolnych, ale jeśli przedsiębiorca je ignoruje lub skala naruszeń jest duża, wachlarz sankcji szybko się rozszerza.

W praktyce sklep może się spotkać m.in. z:

  • zaleceniami pokontrolnymi – obowiązkiem zmiany określonych zapisów regulaminu w wyznaczonym terminie,
  • nakazem zaprzestania stosowania określonych postanowień, które zostały uznane za klauzule niedozwolone lub nieuczciwe praktyki rynkowe,
  • karą administracyjną za brak rzetelnego informowania konsumentów lub utrudnianie korzystania z praw ustawowych,
  • postępowaniem w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów – jeżeli nieprawidłowości mają charakter systemowy.

Do tego dochodzą roszczenia indywidualnych klientów: zwrot ceny, odszkodowanie, zadośćuczynienie. Jeżeli w tle jest szkodliwa dla zdrowia żywność, trudno liczyć na pobłażliwość.

Rola UOKiK – gdy regulamin staje się dowodem w sprawie

Prezes UOKiK szczególnie uważnie przygląda się regulaminom, które dotyczą kategorii wrażliwych: finansów, usług medycznych, ale też żywności z obietnicami zdrowotnymi. Dla urzędu regulamin to nie tylko informacja dla klienta, lecz także mapa praktyk przedsiębiorcy.

UOKiK może:

  • zbadać postanowienia regulaminu pod kątem klauzul abuzywnych,
  • ocenić zgodność informacji o prawie odstąpienia, reklamacjach i gwarancjach z ustawą o prawach konsumenta,
  • przeanalizować, czy regulamin nie wprowadza w błąd co do właściwości żywności, jej bezpieczeństwa czy sposobu działania,
  • nałożyć karę finansową, jeżeli stwierdzi stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Gdy UOKiK prowadzi postępowanie, regulamin jest jednym z pierwszych dokumentów, o które prosi. Jeżeli zawiera on nieprawidłowości, przedsiębiorcy trudno będzie przekonująco argumentować, że „w praktyce” działał zgodnie z prawem. Zazwyczaj jest odwrotnie: złe zapisy w regulaminie stają się potwierdzeniem systemowego charakteru naruszeń.

Inspekcja sanitarna i IJHARS – gdy na szali jest bezpieczeństwo żywności

W obszarze żywności kluczową rolę odgrywają organy wyspecjalizowane: Państwowa Inspekcja Sanitarna i Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Choć na co dzień zajmują się głównie samym produktem, jego jakością i oznakowaniem, regulamin sklepu internetowego pozwala im ocenić, jak przedsiębiorca zarządza ryzykiem w sprzedaży online.

Problemy zaczynają się zwłaszcza wtedy, gdy:

  • procedury opisane w regulaminie są sprzeczne z wymaganiami prawa żywnościowego (np. brak jasnych zasad wycofywania partii, brak odpowiednich warunków przechowywania w transporcie),
  • sklep zaniża swoją odpowiedzialność za łańcuch dystrybucji, traktując się jako „pośrednika internetowego” bez realnego wpływu na bezpieczeństwo produktu,
  • brak jest powiązania między procedurą reklamacyjną a mechanizmem zgłaszania potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa żywności (np. brak instrukcji, co robi sklep po otrzymaniu zgłoszenia o ciele obcym w żywności).

Konsekwencją może być nie tylko kara finansowa, ale też decyzje wprost ingerujące w działalność sklepu: nakaz wycofania produktu, ograniczenie obrotu określoną partią czy nawet czasowe wstrzymanie działalności w skrajnych przypadkach. Regulamin, który nie przewiduje takich scenariuszy, utrudnia szybkie i skoordynowane działania kryzysowe.

Roszczenia konsumentów – gdy regulamin staje się amunicją przeciwko sklepowi

Jeżeli dojdzie do sporu sądowego, regulamin staje się jednym z kluczowych dowodów. Co istotne, nie tylko to, co w nim zapisano, ale także to, czego brakuje, może działać na niekorzyść przedsiębiorcy.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jakie kary grożą sklepowi internetowemu za brak regulaminu?

Brak regulaminu może skutkować kilkoma rodzajami sankcji. UOKiK lub Inspekcja Handlowa mogą uznać to za naruszenie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawy o prawach konsumenta. W praktyce oznacza to decyzje administracyjne, nakaz usunięcia naruszeń, a także kary finansowe liczone procentowo od obrotu lub jako wysoka, ryczałtowa kwota.

W przypadku sklepów z żywnością dochodzi dodatkowo ryzyko sankcji z organów nadzoru żywności (Sanepid, IJHARS) – brak regulaminu bywa traktowany jako sygnał poważnych zaniedbań organizacyjnych. To może przełożyć się na częstsze kontrole, bardziej szczegółowe postępowania, a w skrajnych sytuacjach nawet czasowe ograniczenie lub wstrzymanie sprzedaży określonych produktów.

Czy mogę użyć ogólnego wzoru regulaminu sklepu internetowego do sprzedaży żywności?

Gotowy, „uniwersalny” regulamin z internetu zwykle nie wystarczy przy sprzedaży żywności. Takie wzory rzadko uwzględniają specyfikę produktów szybko psujących się, zasady bezpieczeństwa żywności, warunki transportu w chłodni czy szczególne reguły reklamacji towaru, którego nie da się odesłać w takim samym stanie.

Inspektorzy bardzo szybko wychwytują regulaminy skopiowane z branż typu odzież czy elektronika. Jeśli w regulaminie nie ma słowa o jakości żywności, warunkach przechowywania czy odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, dokument staje się dowodem przeciwko przedsiębiorcy i może prowadzić do zarzutów stosowania klauzul niedozwolonych lub nieuczciwych praktyk rynkowych.

Czy brak regulaminu sklepu z żywnością może spowodować zamknięcie działalności?

Sam brak regulaminu zazwyczaj nie jest jedyną podstawą do zamknięcia sklepu, ale bywa ważnym elementem układanki. Dla organu nadzoru to sygnał, że firma działa w chaosie i może zaniedbywać także inne, ważniejsze obszary – jak higiena, bezpieczeństwo produktów czy prawidłowe informowanie o alergenach.

Jeżeli do braku regulaminu dochodzą inne naruszenia (np. nieprawidłowe oznakowanie, brak śledzenia partii produktu, nieuczciwe praktyki wobec klientów), organ może sięgnąć po surowsze środki, w tym czasowe wstrzymanie sprzedaży określonych produktów lub całej działalności w danym zakresie.

Jakie elementy muszą znaleźć się w regulaminie sklepu z żywnością, żeby uniknąć kar?

Regulamin powinien „przetłumaczyć” na praktykę kilka grup przepisów naraz: prawo żywnościowe, prawo konsumenckie, cywilne oraz ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W praktyce oznacza to m.in. jasne opisanie:

  • rodzaju i zakresu usług świadczonych drogą elektroniczną (jak wygląda proces zamówienia, płatności, dostawy),
  • warunków przechowywania i transportu żywności (np. produkty chłodnicze, mrożonki, terminy przydatności),
  • zasad odpowiedzialności za jakość i bezpieczeństwo produktów oraz śledzenia partii,
  • procedur reklamacyjnych i postępowania z produktami nieświeżymi, uszkodzonymi czy z naruszoną plombą,
  • informacji o prawie odstąpienia od umowy i wyjątkach typowych dla żywności.

Dobrze napisany regulamin nie tylko spełnia „checklistę” prawną, ale też pokazuje, że sklep ma poukładane procedury i świadomie zarządza ryzykiem.

Jak inspektorzy wykorzystują regulamin sklepu podczas kontroli?

Regulamin jest jednym z pierwszych dokumentów, po które sięga inspektor – jest publicznie dostępny, nie trzeba go żądać ani pobierać od przedsiębiorcy. Na jego podstawie urzędnik wstępnie ocenia, czy sklep zna swoje obowiązki, ma opisane procedury i w jaki sposób traktuje odpowiedzialność za bezpieczeństwo żywności.

Jeśli w regulaminie znajdują się np. zapisy o braku odpowiedzialności za produkt po przekazaniu go kurierowi, albo zupełnie pominięto kwestię reklamacji produktów szybko psujących się, kontrolujący może założyć, że podobne zaniedbania występują także w praktyce. Wtedy kontrola staje się bardziej szczegółowa, a ryzyko sankcji rośnie.

Czy brak regulaminu to naruszenie prawa żywnościowego, czy tylko przepisów e‑commerce?

Bezpośredni obowiązek posiadania regulaminu wynika z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jednak w sklepie z żywnością brak regulaminu oznacza, że część obowiązków z prawa żywnościowego i konsumenckiego nie jest w ogóle w przejrzysty sposób przedstawiona klientowi – a to już może być uznane za naruszenie obowiązków informacyjnych oraz stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych.

Dlatego w praktyce organy nadzoru patrzą na regulamin „przekrojowo”: jako na jeden z dowodów, czy przedsiębiorca stosuje zarówno prawo żywnościowe (bezpieczeństwo, śledzenie, warunki przechowywania), jak i ochronę konsumenta (informacje o produkcie, reklamacjach, prawach klienta).

Czy wystarczy, że informacje o produktach mam w opisach, a nie w regulaminie?

Informacje o składzie, alergenach, terminach przydatności czy warunkach przechowywania muszą być dostępne przy konkretnym produkcie – tego regulamin nie zastąpi. Natomiast regulamin jest miejscem, w którym opisujesz ogólne zasady gry: jak sklep reaguje na zgłoszenie, że produkt jest nieświeży, co się dzieje, gdy paczka z żywnością dotrze uszkodzona, jak liczony jest termin reklamacji.

Bez takiego „szkieletu” w regulaminie strona z ofertą wygląda jak zlepek przypadkowych informacji. Inspektor może to odczytać jako brak przemyślanej polityki bezpieczeństwa żywności i powód do postawienia zarzutów naruszenia obowiązków informacyjnych.

Najważniejsze punkty

  • Regulamin sklepu z żywnością to narzędzie bezpieczeństwa, a nie „formalność” – pokazuje organom, czy sprzedawca poważnie traktuje prawo żywnościowe, prawa konsumenta i odpowiedzialność za produkt.
  • Brak regulaminu lub korzystanie z przypadkowego wzoru (np. przygotowanego dla branży odzieżowej) jest dla inspektora sygnałem chaosu i lekceważenia przepisów, co podnosi ocenę ryzyka i sprzyja surowszym sankcjom.
  • To, co jest zapisane w regulaminie, może stać się kluczowym dowodem – zapisy typu „sprzedawca nie odpowiada za wady towaru po wydaniu go przewoźnikowi” są traktowane jako klauzule niedozwolone i nieuczciwa praktyka rynkowa.
  • Dobry regulamin porządkuje krytyczne obszary: odpowiedzialność za jakość i bezpieczeństwo żywności, warunki przechowywania i transportu, zasady reklamacji (np. przy produktach nieświeżych czy uszkodzonych), a także sposób przekazywania informacji o żywności.
  • Dla inspektora regulamin jest łatwo dostępnym materiałem dowodowym – bez proszenia o dokumenty od razu widać, czy przedsiębiorca przewidział typowe problemy i wdrożył spójne procedury, czy działa „na wyczucie”.
  • Nieprawidłowy lub brak regulaminu może prowadzić nie tylko do kar za naruszenia formalne, lecz także do częstszych i bardziej wnikliwych kontroli, a w skrajnych przypadkach nawet do czasowego wstrzymania sprzedaży określonych produktów.
Poprzedni artykułJak rozpoznać produkty z certyfikatem MSC?
Józef Sikora
Specjalista ds. systemów jakości i bezpieczeństwa żywności, z doświadczeniem we wdrażaniu HACCP, ISO oraz standardów sieci handlowych. Przez lata odpowiadał za zgodność procesów w zakładach produkcyjnych i współpracę z organami urzędowej kontroli. Na blogu pokazuje, jak przepisy przekładają się na codzienną praktykę w zakładzie, magazynie czy logistyce. Każdy tekst opiera na przykładach z audytów, analizie niezgodności i realnych przypadkach kryzysowych. Stawia na precyzję, czytelne procedury i profilaktykę, tak aby minimalizować ryzyko prawne i zapewnić bezpieczeństwo produktów na każdym etapie obrotu.