Błąd podstawowy: traktowanie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych jako tego samego komunikatu
Producent przygotowuje front etykiety batonu, napoju albo suplementu diety. Na projekcie pojawia się hasło „źródło magnezu”, obok grafika mięśni, a w opisie sklepowym zdanie „na codzienne zmęczenie”. Wszystkie elementy dotyczą tego samego produktu, ale nie są oceniane według tej samej logiki. To właśnie w tym miejscu najczęściej zaczyna się problem: komunikat o składzie zostaje połączony z obietnicą efektu dla organizmu, choć są to dwie odrębne kategorie.
Najpierw trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: czy komunikat mówi o tym, co produkt zawiera, czy o tym, co ten produkt albo składnik robi w organizmie? Od tej odpowiedzi zależy sposób weryfikacji claimu, zakres dokumentacji oraz ryzyko związane z jego użyciem na opakowaniu, stronie internetowej i w reklamie.
Dwie kategorie, dwa różne znaczenia
Oświadczenie żywieniowe to komunikat, który sugeruje lub stwierdza, że żywność ma szczególne właściwości odżywcze. Może dotyczyć wartości energetycznej albo obecności, braku czy zwiększonej bądź obniżonej zawartości określonego składnika. Przykłady to: „źródło białka”, „wysoka zawartość błonnika”, „bez cukru”, „bez dodatku cukrów”, „o obniżonej wartości energetycznej” czy „niskotłuszczowy”.
Oświadczenie zdrowotne odnosi się natomiast do związku między żywnością, jej składnikiem lub kategorią żywności a zdrowiem. Nie musi przy tym zawierać słowa „zdrowie”. Wystarczy, że przeciętny konsument może odczytać przekaz jako informację o wpływie na funkcjonowanie organizmu. Sformułowania takie jak „wspiera odporność”, „pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni”, „dla zdrowych kości” czy „wspomaga trawienie” mogą należeć do tej kategorii.
Różnica nie zależy wyłącznie od miejsca publikacji. Claim umieszczony na froncie opakowania, w opisie produktu w e-sklepie, katalogu dla dystrybutorów, poście społecznościowym, kampanii PPC czy materiale dla influencerów nadal podlega tej samej ocenie. Przeniesienie ryzykownego hasła z etykiety do reklamy internetowej nie usuwa problemu.
Dlaczego rozróżnienie ma znaczenie dla producenta
Warunki stosowania oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych są inne. Oświadczenie żywieniowe wymaga przede wszystkim sprawdzenia, czy produkt spełnia warunki przypisane do konkretnego określenia. Oświadczenie zdrowotne wymaga dalej idącej kontroli: jego treść musi odpowiadać dopuszczalnemu komunikatowi, składnik musi być obecny w odpowiedniej ilości, a produkt powinien spełniać warunki użycia claimu.
Nie wystarczy argument, że przekaz jest powszechnie stosowany na rynku, dobrze brzmi w reklamie albo wynika z popularnego skojarzenia konsumentów. Komunikat „z witaminą C” opisuje skład produktu. Zdanie „witamina C wspiera odporność” przekazuje natomiast informację o funkcji organizmu. To przejście od opisu do efektu zmienia kwalifikację prawną całego przekazu.
Co wiemy? Konsument nie analizuje etykiety jak prawnik lub technolog żywności. Odbiera jej całość: nazwę produktu, hasło, ilustrację, kolory, ikonę, opis składników i przekaz reklamowy. Dlatego neutralne z pozoru zdanie może nabrać zdrowotnego znaczenia po zestawieniu z tarczą ochronną, sercem, sylwetką sportowca albo grafiką układu pokarmowego.
Krótki przykład graniczny
Komunikat „zawiera wapń” może być zwykłą informacją o obecności składnika, o ile jest zgodny z rzeczywistą recepturą i nie wprowadza odbiorcy w błąd. Zdanie „wapń jest potrzebny do utrzymania zdrowych kości” ma już charakter zdrowotny, ponieważ mówi o roli składnika w organizmie.
Podobnie działa różnica między hasłami „produkt zawiera błonnik” a „błonnik wspiera pracę jelit”. Pierwsze zdanie opisuje cechę produktu. Drugie sugeruje korzyść zdrowotną i wymaga odrębnej oceny. Producent nie powinien zakładać, że skoro składnik jest obecny w recepturze, można swobodnie opowiadać o wszystkich kojarzonych z nim właściwościach.
| Kryterium | Oświadczenie żywieniowe | Oświadczenie zdrowotne |
|---|---|---|
| Główny przedmiot komunikatu | Skład, wartość energetyczna, zawartość lub brak składnika | Związek składnika albo żywności ze zdrowiem lub funkcją organizmu |
| Przykład | „Źródło błonnika” | „Błonnik przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania jelit” |
| Podstawowe pytanie kontrolne | Czy produkt spełnia warunki dla danego określenia? | Czy treść i warunki zastosowania odpowiadają dopuszczalnemu oświadczeniu? |
| Typowe ryzyko | Użycie określenia bez spełnienia kryteriów ilościowych lub porównawczych | Obietnica efektu zdrowotnego wykraczająca poza dopuszczalną treść |
Błąd nr 1: używanie oświadczenia żywieniowego bez sprawdzenia warunków dla konkretnego produktu
Hasło na opakowaniu nie jest swobodnym sloganem reklamowym. Określenia „light”, „wysokobiałkowy”, „źródło błonnika”, „bez cukru” albo „bez dodatku cukrów” brzmią krótko, lecz każde z nich ma konkretne znaczenie. Producent, który wybiera claim intuicyjnie, może stworzyć etykietę atrakcyjną sprzedażowo, ale niezgodną z warunkami jego stosowania.
Hasło na opakowaniu nie działa w oderwaniu od receptury
Ocena powinna dotyczyć produktu w tej wersji, która rzeczywiście trafi do obrotu. Znaczenie ma gotowa receptura, specyfikacja surowców, wyniki obliczeń lub badań wartości odżywczej, deklarowana porcja oraz sposób przygotowania produktu przez konsumenta, jeżeli instrukcja tego wymaga.

Przykładowo claim „źródło białka” odnosi się do udziału energii pochodzącej z białka, a nie tylko do tego, czy na liście składników znajduje się izolat białkowy, mleko, strączki lub inny surowiec białkowy. Produkt może zawierać składnik kojarzony z białkiem, a mimo to nie spełniać warunków do użycia określenia „źródło białka”.
Ta sama zasada działa przy błonniku, witaminach i składnikach mineralnych. Sama obecność składnika nie jest wystarczającą podstawą do zastosowania claimu. Trzeba ustalić jego ilość w produkcie gotowym do spożycia, sposób jej deklarowania oraz zgodność z warunkami właściwymi dla danego oświadczenia.
„Bez cukru” i „bez dodatku cukrów” nie znaczą tego samego
To jedna z najczęstszych pomyłek na rynku żywności. Komunikat „bez cukru” nie jest tym samym co „bez dodatku cukrów”. Pierwszy odnosi się do bardzo niskiej zawartości cukrów w produkcie. Drugi wskazuje, że nie dodano cukrów ani składników użytych ze względu na ich właściwości słodzące, ale produkt może zawierać cukry występujące naturalnie.
Producent napoju owocowego nie powinien traktować braku dosypanego cukru jako automatycznej podstawy do użycia hasła „bez cukru”. Owoce, soki, koncentraty czy przeciery mogą wnosić cukry naturalnie obecne w surowcach. W określonych sytuacjach komunikat „bez dodatku cukrów” wymaga także odpowiedniego poinformowania konsumenta o występowaniu cukrów naturalnych.
Podobnie nie należy zastępować jednego hasła drugim tylko dlatego, że pierwsze lepiej wygląda na froncie opakowania. Różnica pojedynczych słów zmienia treść komunikatu, a odbiorca może rozumieć „bez cukru” jako informację o istotnie innym profilu produktu niż „bez dodatku cukrów”.
Określenia porównawcze wymagają realnego punktu odniesienia
Sformułowania „mniej”, „obniżona zawartość”, „light”, „o zmniejszonej wartości energetycznej” albo „o obniżonej zawartości tłuszczu” nie mogą być używane bez wskazania sensownej podstawy porównania. Producent musi wiedzieć, do jakiej kategorii lub porównywalnych produktów odnosi claim, jaka cecha została obniżona oraz czy różnica jest wystarczająca w świetle wymogów dla danego określenia.
Ryzykowne jest porównanie produktu z własną poprzednią recepturą, jeżeli komunikat może sugerować porównanie z całą kategorią. Problem pojawia się również wtedy, gdy wyróżnia się spadek zawartości jednego składnika, ale produkt pozostaje wysokokaloryczny lub ma wysoką zawartość innego składnika istotnego dla odbioru całościowego.
Dobry komunikat porównawczy jest konkretny i możliwy do udokumentowania. Powinien dawać się obronić nie tylko na spotkaniu marketingowym, lecz także po zestawieniu z recepturą, tabelą wartości odżywczej i materiałem porównawczym.
Skutek błędu i lepsze rozwiązanie
Nieprawidłowo użyte oświadczenie żywieniowe może wymagać zmiany opakowania, opisów w sklepach internetowych, katalogów sprzedażowych, kreacji reklamowych i materiałów dla partnerów handlowych. W praktyce koszt korekty rośnie, gdy etykieta została już wydrukowana, zdjęcia produktowe przekazane dystrybutorom, a kampania rozpoczęta.
Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest utworzenie karty weryfikacyjnej claimu dla każdego używanego sformułowania. Nie musi być rozbudowana, ale powinna zawierać co najmniej:
- dokładne brzmienie hasła stosowanego na etykiecie i w reklamie;
- kwalifikację: oświadczenie żywieniowe, zdrowotne albo komunikat wymagający dalszej oceny;
- warunek stosowania claimu;
- dane produktu potwierdzające spełnienie warunku;
- wersję receptury i datę weryfikacji;
- osobę lub dział odpowiedzialny za akceptację.
Takie narzędzie ogranicza sytuacje, w których claim zostaje skopiowany ze starego projektu opakowania mimo zmiany gramatury, dostawcy surowca albo wartości odżywczej. Jest też pomocne przy rozszerzaniu serii produktów, ponieważ to, co można komunikować na jednym wariancie, nie zawsze można powtórzyć na drugim.
Błąd nr 2: przypisywanie produktowi działania zdrowotnego na podstawie popularnego skojarzenia
Wiele składników ma ugruntowany wizerunek: witamina C kojarzy się z odpornością, magnez ze zmęczeniem, wapń z kośćmi, bakterie z jelitami, a ekstrakty roślinne z naturalnym wsparciem organizmu. Skojarzenie konsumenckie nie jest jednak automatycznym zezwoleniem na stosowanie dowolnego hasła zdrowotnego.
Obecność składnika nie daje automatycznie prawa do claimu
Producent powinien ustalić nie tylko, czy składnik jest obecny, lecz także czy występuje w ilości pozwalającej na użycie określonego oświadczenia oraz czy dane oświadczenie dotyczy właśnie tego składnika i danej funkcji. Nie można swobodnie przenosić komunikatu z jednego składnika na inny ani rozszerzać jego sensu.
Ilość składnika trzeba ocenić w produkcie, a nie w koncepcji marketingowej
W praktyce problem często pojawia się wtedy, gdy składnik został dodany do receptury w ilości atrakcyjnej komunikacyjnie, ale zbyt małej, aby uzasadniać użycie oświadczenia zdrowotnego. Dotyczy to zwłaszcza produktów wzbogacanych witaminami, składnikami mineralnymi, błonnikiem, kwasami tłuszczowymi lub kulturami bakterii.
Ocena nie powinna kończyć się na pytaniu: „czy składnik znajduje się na liście składników?”. Potrzebne są dalsze pytania:
Przy planowaniu kolejnych kroków pomocny może być tekst: Oświadczenia żywieniowe w e‑sklepie: różnice między etykietą fizyczną a opisem online.
- jaka jest jego ilość w produkcie gotowym do spożycia;
- ile składnika dostarcza deklarowana porcja;
- czy składnik występuje w formie uwzględnianej przy ocenie claimu;
- czy ilość pozostaje właściwa przez cały deklarowany okres trwałości;
- czy warunek użycia oświadczenia jest spełniony dla każdej wersji produktu.
Przykładowo produkt może zawierać żelazo, ale ilość tego składnika w porcji może nie wystarczać do zastosowania komunikatu dotyczącego jego roli w prawidłowym transporcie tlenu w organizmie. Podobnie dodanie witaminy D do receptury nie oznacza automatycznie możliwości wykorzystania każdego hasła odnoszącego się do odporności, kości lub mięśni.
Ważne jest również uwzględnienie realnego sposobu spożycia. Jeżeli proszek, koncentrat albo produkt do rozcieńczania jest oceniany po przygotowaniu zgodnie z instrukcją, dane dotyczące składnika muszą odpowiadać właśnie temu sposobowi użycia. Nie należy budować przekazu na parametrach produktu przed przygotowaniem, jeżeli konsument spożywa go w innej postaci.
Treść claimu musi odpowiadać konkretnej funkcji, a nie tylko ogólnemu wizerunkowi składnika
Nawet gdy produkt spełnia warunek ilościowy, producent nie otrzymuje prawa do dowolnego opisu działania składnika. Oświadczenie zdrowotne powinno odpowiadać dopuszczalnej relacji między składnikiem a określoną funkcją organizmu. Nie można zmieniać tej relacji przez dodanie mocniejszych słów, sugestii leczenia ani obietnicy szybkiego rezultatu.
Ryzykowne są zwłaszcza komunikaty, które przesuwają sens z utrzymania prawidłowych funkcji na zapobieganie problemom zdrowotnym lub ich usuwanie. Różnica może być niewielka językowo, ale istotna dla odbioru przekazu.

Przykładowo neutralniej brzmi komunikat odnoszący się do prawidłowego funkcjonowania określonej funkcji organizmu. Znacznie dalej idzie slogan sugerujący, że produkt „naprawia”, „leczy”, „chroni przed chorobą” albo „eliminuje” konkretną dolegliwość. Taki przekaz może wykraczać poza ramy oświadczenia zdrowotnego, nawet jeśli opiera się na składniku powszechnie znanym konsumentom.
Problem może powstać także przez niepozorne rozszerzenie komunikatu. Jeżeli dozwolona treść dotyczy prawidłowego metabolizmu energetycznego, nie należy samodzielnie przekształcać jej w obietnicę „natychmiastowego zastrzyku energii”, „pokonania wyczerpania” czy poprawy wydolności w każdej sytuacji. Marketingowa parafraza nie powinna zmieniać znaczenia claimu.
Grafika, nazwa serii i kontekst reklamy mogą rozszerzyć znaczenie hasła
Ocena nie dotyczy wyłącznie zdania umieszczonego obok tabeli wartości odżywczej. Znaczenie zdrowotne może wynikać z całej prezentacji produktu. Nazwa serii, symbol graficzny, ilustracja narządu, sylwetka osoby uprawiającej sport albo hasło umieszczone na banerze mogą sprawić, że odbiorca odczyta przekaz jako obietnicę działania na organizm.
Przykładowo sformułowanie „zawiera potas” samo w sobie opisuje skład. Jeżeli jednak towarzyszy mu grafika mięśni, hasło „na skurcze” i przekaz o szybkim powrocie do formy, całość może sugerować znacznie szersze działanie zdrowotne niż sama informacja o obecności składnika.
Podobne ryzyko dotyczy nazw typu „Odporność”, „Spokojny sen”, „Lekki brzuch” czy „Mocne stawy”. Nawet bez rozbudowanego opisu mogą one ukierunkowywać odbiór produktu na określoną korzyść zdrowotną. Przed ich użyciem należy ocenić całą kompozycję komunikacji, a nie tylko pojedyncze słowo.
Jak rozpoznać, że komunikat przekracza bezpieczną granicę
Sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, w której odbiorca może odpowiedzieć twierdząco na pytanie: „czy ten produkt ma pomóc mojemu organizmowi w konkretnym obszarze?”. Jeżeli tak, komunikat prawdopodobnie wymaga analizy jako oświadczenie zdrowotne.
Do dodatkowej weryfikacji powinny skłonić zwłaszcza sformułowania:
- „wspiera”, „pomaga”, „przyczynia się”, „dla”, „na” lub „w trosce o” połączone z funkcją organizmu;
- „na odporność”, „na sen”, „na koncentrację”, „na trawienie” albo „na stawy”;
- „redukuje zmęczenie”, „poprawia nastrój”, „przywraca równowagę” lub „wzmacnia organizm”;
- odwołujące się do konkretnych organów, układów lub dolegliwości;
- zestawione z obrazami sugerującymi efekt fizjologiczny.
Nie oznacza to, że każde takie słowo jest zakazane. Oznacza natomiast, że nie należy traktować go jako zwykłego elementu kreacji. Przekaz trzeba porównać z treścią dopuszczalnego oświadczenia, warunkami jego stosowania oraz całym kontekstem wizualnym.
Skutek błędu i lepsze rozwiązanie
Nieprawidłowy claim zdrowotny może wymagać nie tylko usunięcia jednego zdania z etykiety. Często pociąga za sobą konieczność zmiany nazwy wariantu, ikon, opisów produktowych, reklam w mediach społecznościowych, scenariuszy dla influencerów, materiałów sprzedażowych oraz treści przekazanych marketplace’om.
Lepszym rozwiązaniem jest stworzenie procedury akceptacji komunikatu zdrowotnego przed rozpoczęciem prac graficznych. Marketing może przygotować propozycję hasła, ale przed publikacją powinna ona przejść przez osobę odpowiedzialną za zgodność receptury, dokumentację składu i ocenę regulacyjną.
Praktyczna procedura może obejmować cztery kroki:
- Ustalenie efektu komunikacyjnego – zapisanie, jaką korzyść ma rozumieć konsument.
- Identyfikację składnika – wskazanie, który składnik ma stanowić podstawę claimu i w jakiej ilości występuje w produkcie.
- Porównanie treści – sprawdzenie, czy proponowane hasło nie rozszerza dopuszczalnej funkcji ani nie sugeruje leczenia.
- Kontrolę całej kreacji – ocenę tekstu, nazwy, grafiki, ikon, opisu produktu i materiałów reklamowych jako jednego przekazu.
Końcowa checklista przed zatwierdzeniem komunikatu zdrowotnego
- Czy komunikat rzeczywiście dotyczy zdrowia lub funkcji organizmu?
- Czy wskazano konkretny składnik, na którym ma opierać się claim?
- Czy składnik jest obecny w ilości wymaganej dla danego oświadczenia?
- Czy dane dotyczą produktu w aktualnej recepturze i deklarowanej porcji?
- Czy treść hasła odpowiada konkretnej, dopuszczalnej funkcji składnika?
- Czy slogan nie sugeruje leczenia, zapobiegania chorobie albo usunięcia dolegliwości?
- Czy nazwa produktu, grafika i reklama nie rozszerzają sensu claimu?
- Czy dokumentacja pozwala wykazać podstawę użycia komunikatu po zmianie receptury, dostawcy lub wielkości porcji?
- Czy identyczna kontrola objęła etykietę, sklep internetowy, materiały dla handlu i komunikację w mediach społecznościowych?
Ogólne hasła zdrowotne również wymagają podstawy
Ryzyko nie ogranicza się do pełnych zdań opisujących działanie składnika. Ostrożności wymagają także ogólne odniesienia do zdrowia i dobrego samopoczucia, takie jak „dla zdrowia”, „codzienna równowaga”, „dobry wybór dla organizmu” czy „naturalne wsparcie”. Jeżeli przeciętny konsument może odczytać taki zwrot jako obietnicę korzyści zdrowotnej, nie powinien on funkcjonować bez powiązania z konkretnym, dopuszczalnym oświadczeniem zdrowotnym.

Przykładowo hasło „Wsparcie na co dzień” umieszczone przy produkcie z witaminami może wydawać się ogólne. Gdy jednak towarzyszy mu komunikacja dotycząca odporności, energii albo układu nerwowego, przekaz nabiera znaczenia zdrowotnego. W takiej sytuacji należy ustalić, jaka dokładnie korzyść jest sugerowana i czy można ją oprzeć na właściwym oświadczeniu dotyczącym danego składnika.
Lepszą praktyką jest unikanie ogólnych sloganów, które mają „dopowiadać” efekt produktu. Jeżeli marka chce komunikować określoną funkcję, powinna wskazać ją w sposób zgodny z podstawą claimu, zamiast ukrywać obietnicę w nazwie serii, haśle kampanii lub grafice.
Nie pomijaj informacji, które muszą towarzyszyć oświadczeniu
Poprawna treść claimu i odpowiednia ilość składnika to nie zawsze koniec analizy. Przy stosowaniu oświadczeń zdrowotnych należy sprawdzić również, jakie informacje powinny znaleźć się przy komunikacie lub w jego bezpośrednim otoczeniu. W zależności od rodzaju przekazu znaczenie może mieć między innymi informacja o znaczeniu zrównoważonej diety i zdrowego stylu życia, zalecany sposób lub ilość spożycia produktu potrzebną do uzyskania deklarowanego działania oraz stosowne ostrzeżenia.
Nie należy traktować takich elementów jako drobnego przypisu dodawanego na końcu projektu. Brak wymaganej informacji może osłabić zgodność całego przekazu, nawet gdy sam slogan został oparty na właściwym składniku.
Praktycznie warto przygotować dla każdego zatwierdzonego claimu pakiet materiałów obejmujący:
- zatwierdzone brzmienie oświadczenia lub bezpieczną parafrazę zachowującą jego znaczenie;
- wskazanie składnika i minimalnej ilości, którą produkt musi zapewniać;
- informacje obowiązkowe towarzyszące komunikatowi;
- zasady prezentacji w różnych formatach, na przykład na małej etykiecie, stronie produktu i reklamie cyfrowej;
- listę sformułowań, których nie należy dopisywać do claimu.
Zmiana porcji lub receptury może zmienić ocenę claimu
Claim zdrowotny nie powinien być zatwierdzany raz na zawsze dla całej marki. Jego poprawność może zależeć od receptury, gramatury, zalecanej porcji, sposobu przygotowania produktu oraz stabilności składnika w okresie trwałości.
Przykładowo zmniejszenie porcji z 40 g do 25 g może spowodować, że konsument dostarczy mniej składnika niż wcześniej. Podobny skutek może mieć zastąpienie surowca innym wariantem, zmiana technologii produkcji albo aktualizacja instrukcji przygotowania. Jeżeli claim pozostaje na opakowaniu mimo takich zmian, producent powinien ponownie potwierdzić jego podstawę.
Dobrym rozwiązaniem jest włączenie kontroli claimów do procedury zarządzania zmianą. Każda decyzja dotycząca receptury, dostawcy, porcji, tabeli wartości odżywczej, projektu etykiety albo treści e-commerce powinna uruchamiać krótkie pytanie: „czy zmiana wpływa na warunki stosowania komunikatu zdrowotnego?”.
Krótka korekta komunikatu: od obietnicy do zgodnej informacji
W praktyce nie zawsze trzeba rezygnować z komunikacji korzyści. Często wystarczy zmienić jej konstrukcję, aby nie obiecywała efektu wykraczającego poza dopuszczalny zakres.
- Zamiast hasła sugerującego usunięcie problemu zdrowotnego należy odwołać się do prawidłowej funkcji organizmu, jeżeli dla danego składnika istnieje właściwa podstawa.
- Zamiast obiecywać szybki, odczuwalny rezultat należy unikać określeń takich jak „natychmiast”, „od razu”, „błyskawicznie” lub „gwarantowany efekt”.
- Zamiast eksponować nazwę wariantu sugerującą działanie terapeutyczne należy rozważyć nazwę neutralną, która nie przypisuje produktowi wpływu na dolegliwość.
- Zamiast łączyć składnik z obrazem choroby, bólu lub leczenia należy ocenić, czy grafika nie nadaje przekazowi charakteru medycznego.
Taka korekta jest najłatwiejsza przed przygotowaniem opakowania i kampanii. Po uruchomieniu sprzedaży ten sam komunikat może być już obecny w wielu miejscach, a jego zmiana wymaga koordynacji pracy marketingu, działu jakości, sprzedaży i podmiotów publikujących ofertę.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czym różni się oświadczenie żywieniowe od zdrowotnego?
Oświadczenie żywieniowe informuje o składzie, wartości energetycznej albo zawartości lub braku składnika. Oświadczenie zdrowotne odnosi się do wpływu żywności lub jej składnika na zdrowie albo funkcjonowanie organizmu.
Czy samo dodanie witaminy pozwala użyć oświadczenia zdrowotnego?
Nie. Obecność witaminy w recepturze nie wystarcza. Trzeba sprawdzić, czy składnik występuje w odpowiedniej ilości oraz czy treść komunikatu odpowiada dopuszczalnemu oświadczeniu i warunkom jego stosowania.
Czy hasło „bez dodatku cukrów” oznacza to samo co „bez cukru”?
Nie. „Bez cukru” odnosi się do bardzo niskiej zawartości cukrów w produkcie, natomiast „bez dodatku cukrów” informuje o braku dodanych cukrów, choć produkt może zawierać cukry naturalnie obecne w surowcach.
Czy grafika może zmienić znaczenie neutralnego komunikatu?
Tak. Konsument odbiera etykietę jako całość. Grafika mięśni, serca, tarczy ochronnej lub układu pokarmowego może nadać komunikatowi zdrowotne znaczenie, nawet jeśli samo hasło opisuje skład produktu.
Czy oświadczenia w sklepie internetowym podlegają takim samym zasadom jak te na etykiecie?
Tak. Oświadczenia używane w opisach produktów, reklamach, katalogach, postach społecznościowych i materiałach dla influencerów również wymagają właściwej oceny i spełnienia warunków stosowania.
